poniedziałek - piątek 11.00 -14.00
Godziny otwarcia sekretariatu
„Tłumacząc się z reportażu – o ile istnieje…”
 
Cud polifonicznego myślenia na wykładzie dr hab. Jędrzeja Morawieckiego – spotkanie z 17 grudnia 2019 roku

„Żyję w świecie cudzych słów.
Całe moje życie polega na orientowaniu się
pośród nich, reagowaniu na nie.”
Michaił Bachtin
 
„Czy rozumie Pan, albo czy dostrzega Pan tkwiącą w niefikcji tajemnicę?” – takie pytanie zadaje w 1973 roku Melchior Wańkowicz Krzysztofowi Kąkolewskiemu w książce zatytułowanej Wańkowicz krzepi. Z Melchiorem Wańkowiczem rozmawia Krzysztof Kąkolewski. Niemal pół wieku później w miejscu o innej częstotliwości życia zdarza się spotkanie z dokumentalistą, pisarzem, tłumaczem, reporterem, doktorem habilitowanym w dyscyplinie nauk o kulturze i religii – profesorem Jędrzejem Morawieckim. Organizatorami spotkania z cyklu BEYOND LANGUAGEHumanistyka bez granic jest Instytut Filologii Angielskiej, Kolegium MSI oraz Komisja Nauk Filologicznych Oddziału PAN we Wrocławiu. Spotkanie się rozpoczyna. „Zabrać komuś czas, to zabrać cząstkę jego życia”, tak Marek Miller w książce Reporterów sposób na życie konkretyzuje pojęcie ‘spotkania’. „W jakie myśli oblókł się ten dzień? A gdyby można było w jedną drobinę zamknąć wszystkie możliwości – to jak by to nazwać? Jak nazwać czas, w którym przyszło nam się spotkać? Ów moment zero, ów moment, gdy wszystko jeszcze jest możliwe …”.[1] Według Profesora Morawieckiego, reportaż dopuszcza spojrzenie na siebie poprzez historię innych. W centrum dociekań reportera jest bowiem człowiek. Reportaż jest gatunkiem granicznym o trojakiej funkcji. Reporter zasila wyobraźnię czytelnika w fakty, które z własnego punktu widzenia interpretuje, a następnie ubiera w słowa na dowód istnienia. Czy reportaż zatem realizuje postulat syntezy? Profesor Morawiecki zapewnia, że reportażu nie sposób skodyfikować ze względu na argument funkcji sztuki, która w nim współbrzmi na styku z publicystyką i informacją. Spotkanie trwa. Cechuje je doraźność, a jednocześnie pogłębiony refleksyjny klimat. Definicje ulegają rozhermetyzowaniu. Jako gatunek pogranicza, rozpięty pomiędzy literaturą a dziennikarstwem, reportaż czerpie pełnymi garściami z liryki i beletrystyki, ale nie kroczy drogą „na skróty”. Reporter zaciąga kredyt zaufania u czytelnika. Drogi na skróty zagrażają temu paktowi referencyjnemu. Reporter nie przestaje funkcjonować w granicach tekstu niefikcjonalnego z bohaterami, miejscami i zdarzeniami identyfikowalnymi w rzeczywistości. A co jeśli najprawdziwsza jest fikcja literacka? Kult faktów, aktualność i atrakcyjność formy prowadzą do tragicznego napięcia między prawdą – dobrem bohatera – a ciekawą historią. Według Profesora Morawieckiego brakującym elementem tej triady zdaje się być kontekst. Prawdziwa opowieść o ludziach to nie to samo, co prawdziwa opowieść o żołnierzach. Czy brak fikcji jest zatem elementem konstytutywnym reportażu? Fakt zdaje się być raczej katalizatorem refleksji, próbą uogólnienia, chwilą niepewności, uprawdopodobniającą jedynie ludzkie gdybanie. Reportera z czytelnikiem łączy niewiedza, która jednocześnie odróżnia go od pisarza. Ciekawość świata, jak mawiała Hanna Krall, jest ciekawością siebie. Reporter opisywanego świata nie zna a priori. Czy dostrzega Pan tkwiącą w tej niewiedzy tajemnicy? – zdaje się trawestować wańkowiczowskie pytanie Hanna Krall. Reporter przepuszcza przez siebie to, co zobaczył, usłyszał, zapisał. Sytuację taką Hanna Krall porównuje metaforycznie do pociągu przejeżdżającego przez tunel. Nie ma drogi dookoła.[2] Czytelnik Czterech zachodnich staruch poznaje wizję współczesnej Buriacji, a nie Buriację (uznając jednocześnie tymczasowość i fragmentaryczność tej perspektywy). Poznać elementy zjawiska, jak pisze Marek Miller, to nie znaczy poznać jego istotę. Gdzie leży zatem istota zjawiska? Według Marka Millera, istota zalega w spoiwie łączącym elementy zjawisk; według profesora Morawieckiego chodzi o tłumaczenie rzeczywistości w procesie wyłuskiwania światów niedostrzegalnych na powierzchni. Narracja reportażowa jest pogłębieniem refleksji humanistycznej, jest kolejnym narzędziem nadawania sensu znaczeniom, a jej typologiczna klasyfikacja dopuszcza istnienie polifonii w bachtinowskim rozumieniu. Skalę literacko-dokumentalną cechuje szeroka przestrzeń dla różnych form i tworzyw. Podział na prawdę i nieprawdę wymusza umowa społeczna konieczna dla zachowania status quo. Reportaż jednak może być postrzegany jako swego rodzaju konfrontacja ze źródłem, reagowanie na cudze opowieści, droga nie jedyna możliwa lecz z jedna z możliwych. Spotkanie dobiegło końca. Profesor Morawiecki tłumacząc się z reportażu, wytłumaczył co reportaż wyodrębnia i konstytuuje, co go emancypuje, a co asymiluje z innymi gatunkami literackimi. Spotkanie w sali 207 odbyło się w dialogu, na drodze wspólnych dociekań pod ciężarem dylematów aniżeli niezłomnych przeświadczeń.
„Co zwykle dzieje się potem? Cóż, życie się dzieje”.[3]
 
Tekst: mgr Monika Piechota, anglistka, tłumaczka, nauczycielka, doktorantka Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Wrocławskiego, poświęcająca się rozprawie na temat diariuszy czasów Zagłady.

Cykl wykładów „Beyond Language” jest wspólną inicjatywą Kolegium Studiów Międzyobszarowych UWr, Instytutu Filologii Angielskiej UWr oraz Komisji Nauk Filologicznych Oddziału PAN we Wrocławiu.
 
 


 
[1] Miller, Marek (1983) Reporterów sposób na życie. Warszawa: „Czytelnik”
[2] Jan Dębek „Iść swoim traktem”. [W:] Gazeta Lubuska 1979, nr 145.
[3] Morawiecki, Jędrzej (2011) Głubinka. Reportaże z Polski. Warszawa: „Sic!”